Akta śledcze

Zapraszam na wirtualną wycieczkę do Państwowego Archiwum Obwodu Swierdłowskiego w Jekaterynburgu.

Tu znajdują się:

  • Dwa tomy akt dochodzenia kryminalnego, prowadzonego przez prokuraturę obwodową w 1959 roku. Sprawa nie ma nadanej sygnatury, śledztwo nosi nazwę: „o śmierci turystów w rejonie góry Otorten”.
  • Album fotograficzny zawierający: fotografie zwłok (wykonane przez ekipę poszukiwawczą i patomorfologów w kostnicy); fotografie wykonane przez ofiary w czasie tragicznej wyprawy; inne fotografie związane z poszukiwaniami i dochodzeniem.
  • Kilkadziesiąt telegramów dołączonych do pierwszego tomu akt.
  • Mapy, rysunki, plany poszukiwań itp.

Przełęcz Diatłowa - akta śledcze

Akta zawierają materiały, takie jak: protokoły sekcji zwłok; protokoły oglądu miejsca zdarzenia, znalezienia zwłok, rozpoznania rzeczy ofiar; dokumenty dotyczące wyprawy Diatłowa; wnioski z ekspertyz zleconych przez prokuratora oraz przesłuchania licznych świadków.

Pochylmy się nad tymi ostatnimi.

Fragmenty zeznań świadków utajnione z całością akt na 50 lat:

Prokurator Wasilij Tiempałow (oddelegowany na miejsce tragedii przez prokuraturę rejonową w Iwdelu w celu sporządzenia wizji lokalnej):

Nie znalazłam w namiocie żadnych śladów walki. […] 50 – 60 metrów od namiotu, w dół zbocza, zlokalizowałem osiem par ludzkich śladów, które dokładnie przeanalizowałem. Były zdeformowane na skutek wiatrów i wahania temperatury. Śladu dziewiątej osoby nie znalazłem, po prostu go nie było. Sfotografowałem ślady, kierowały się w dół stoku, od namiotu. Wskazywały, że ludzie szli normalnym krokiem z góry na dół.[1]

Jewgienij Maslennikow (ekipa poszukiwawcza, pracował w Komisji Turystycznej, która wydała zgodę na tragiczną wyprawę):

Ślady były widoczne na pewnym odcinku zbocza pod namiotem. Tylko w jednym miejscu były to ślady wszystkich turystów. W pozostałych zostawiły je trzy do pięciu osób. Nie jestem pewien czy śladów było osiem czy dziewięć, ponieważ „wpadały” na siebie. Jestem skłonny uważać, że było dziewięć par śladów i na tym stanowisku stoją również moi koledzy z grupy poszukiwawczej.[2]

Władimir Lebiediew (ekipa poszukiwawcza):

W namiocie znajdowało się wiele przedmiotów. Przy wejściu, które zdaje się, zostało otwarte, leżał piecyk w pokrowcu. Rury były w środku, co oznacza, że nie próbowano w nim palić. […] W namiocie znaleźliśmy kij narciarski z odciętym starannym nacięciem górnym końcem i jeszcze jednym nacięciem. To wskazuje, że widocznie ktoś został w namiocie znacznie dłużej niż inni, być może na dobę, dlatego, że nikt z nudów nie ciąłby kija, który mógłby się jeszcze do czegoś przydać.[3]

Rimma Kolewatow (siostra Aleksandra Kolewatowa, który zginął na Przełęczy):

Byłam na pogrzebie każdego ze zmarłych turystów. Dlaczego mieli takie brązowe twarze i ręce? Niezrozumiały jest dla mnie fakt, że czwórka z nich, która była przy ognisku i przypuszczalnie jeszcze żyła, nie podjęła próby powrotu do namiotu. Tam przecież zostały ciepłe ubrania. Jak to się stało, że nie wrócili? Cała grupa nie mogła zginąć od zamieci. Dlaczego tak panicznie uciekano z namiotu?[4]

Jurij Judin (jedyny ocalały, który odłączył się od grupy kilka dni przed tragedią z powodu choroby lub innej, nieznanej przyczyny):

Uważam, że ubranie i wyposażenie całkowicie spełniały wymogi wypraw zimowych. Za jedyny brak można uznać to, że grupa nie miała spirytusu.[5]

Prokurator Wasilij Tiempałow (oddelegowany na miejsce tragedii przez prokuraturę rejonową w Iwdelu w celu sporządzenia wizji lokalnej):

W prawej części namiotu, koło wejścia, leżały produkty: puszki zagęszczonego mleka, 100 gram pokrojonego tłuszczu, sucharki, cukier, pusta manierka z wyczuwalnym zapachem spirytusu albo wódki, puszka z napojem z mielonego kakao, rozcieńczonym wodą, która naturalnie zamarzła. Obok pokrojonego tłuszczu leżał duży nóż. Ustaliłem, że należał do studentów. Odniosłem wrażenie, że studenci wypili wódkę i zakąszali.[6]

Iwan Paszin (leśnik, znalazł namiot ofiar):

Tego dnia, gdy zginęli turyści, na osiedlu Wiżaj był bardzo silny wiatr i zamieć, która przewracała ludzi. Od najmłodszych lat znam dobrze te miejsca i pamiętam, że były tam przypadki śmierci ludzi od silnych wiatrów. Sam tam bywałem i kiedyś przez sześć dni siedzieliśmy w parowach bez pożywienia,  czekając, aż wichura się skończy.[7]

Michaił Driachłych (inżynier, zatrudniony w przemyśle leśnym):

Wiatr ciągle wiał, a temperatura powietrza spadła poniżej 30 stopni mrozu. Takich wiatrów jeszcze nie widziałem w tym rejonie, a mieszkam tu od 32 lat.[8]

Moisej Akselrod (przyjaciel Diatłowa, brał udział w poszukiwaniach):

5 marca, pod śniegiem o grubości 35 cm, znaleziono jednego z zaginionych uczestników wyprawy – Rustema Słobodzina. Leżał na brzuchu, z rozłożonymi rękoma, na jednej miał wyraźnie złamany staw kciuka, na nadgarstku zegarek, na głowie czapeczkę. Wnioskuję z tego, że w chwili tragedii nie było silnego wiatru, gdyż niewątpliwie zdmuchnąłby czapeczkę z głowy, jeśli nie żywego, to martwego.[9]

Alieksej Czegłakow (kierownik oddziału leśnictwa w Wiżaju, ekipa poszukiwawcza):

Około 10 km od namiotu widzieliśmy ślady nart Mansów, kilometr od miejsca obozu turystów – ślad obozu Mansów. […] Piątego dnia poszukiwań znaleźliśmy cztery ciała, w tym jedno kobiety. Następnie helikopterem zabrano nas do domów, do Wiżaju. Góra, na której znaleziono namiot i zwłoki nie jest świętym miejscem Mansów. Znajduje się ono bardzo daleko. Mansowie, którzy pracowali z nami przy poszukiwaniach (Stiepan Kurikow i inni) w normalny sposób odnosili się do zaginięcia turystów. Martwili, że stało im się nieszczęście.[10]

Aleksiej Kriwniszczenko (ojciec Jurija, który zginął na Przełęczy):

Słyszałem, że w odległości kilku metrów od ogniska znajdowało się wysuszone drzewo, a w nim chrust, którego nie spalono. Niewykorzystanie gotowego opału do ogniska jest możliwe tylko w sytuacji, w której nie można go zobaczyć, co w mojej opinii miało miejsce. Obaj turyści znalezieni przy ognisku stracili wzrok w nagłych okolicznościach i dlatego, chociaż mieli możliwość podtrzymania ognia oraz zapasy opału, nie byli w stanie tego zrobić. To było przyczyną ich śmierci. Taka jest moja hipoteza.[11]

Borys Słobcow (student Politechniki Uralskiej, który znalazł namiot turystów w dniu 26 lutego, to jest prawdopodobnie 25 dni od tragedii):

Obok wejścia do namiotu był wbity czekan, na dachu leżała kieszonkowa, chińska latarka, która (jak później ustaliśmy) należała do Diatłowa. Niepojęte było to, że pod latarką leżał śnieg około 5 – 10 cm grubości, na latarce śniegu nie było, a po bokach wszystkie rzeczy zostały przysypane śniegiem. Pierwszy wziąłem do rąk latarkę i stwierdziłem, że nie jest wyłączona. Kiedy włączyłem, zaświeciła się.[12]

Rimma Kolewatow (siostra Aleksandra Kolewatowa, który zginął na Przełęczy):

Grupa turystów z Wydziału Geografii Uczelni Pedagogicznej, która była na górze Czistop (w kierunku południowo – wschodnim od miejsca tragedii), powiedziała, że w pierwszych dniach lutego widziała w rejonie góry Otorten jakąś ognistą kulę. Takie zjawisko było również obserwowane w późniejszym terminie. Jakie było jego pochodzenie? Czy mogło stać się przyczyną tragedii i śmierci grupy?[13]

Aleksander Sawkin (wojskowy, zatrudniony w jednostce numer 6602, która ochraniała łagry znajdujące się na terenie Uralu, podlegające pod zarząd główny, zlokalizowany w mieści Iwdel):

7 lutego 1959 roku, o 6:40 rano, znajdując się na służbie, widziałem z południowej strony kulę białego, jaskrawego światła, która czasami okrywała się białą, gęstą mgłą. Wewnątrz widoczny był ognisty, świecący punkt o rozmiarach gwiazdy. Kula, przesuwając się na bok z północy, była widoczna przez 8 do 10 minut.[14]

Anatolij Anisimow (wojskowy, zatrudniony w jednostce numer 6602, która ochraniała łagry znajdujące się na terenie Uralu, podlegające pod zarząd główny, zlokalizowany w mieści Iwdel):

17 lutego 1959 roku około 6 rano znajdowałem się na stanowisku. W tym czasie, od strony południa, pokazała się kula dużych rozmiarów, okryta przez białą mgłę. To była duża kula. Podczas ruchu po niebie świeciła się raz jaśniej, raz mniej. Kiedy gasła, ukrywała się w białej mgle. Przez nią widoczny był tylko mały, świecący punkt. Czasami ten punkt rósł i zwiększał jaskrawość. Wtedy jakby rozsuwał mgłę, która gęstniała po brzegach. Sprawiało to wrażenie, jak gdyby kula sama tworzyła mgłę. Przesuwała się bardzo powoli i na dużej wysokości. Kulę widziałem około 10 minut. Następnie zniknęła w północnym kierunku, oddalając się stopniowo. Oto wszystko, co widziałem.[15]

Gieorgij Skorych (leśnik):

Około 6 – 7 rano moja żona wyszła na dwór i natychmiast zastukała w okno. Krzyknęła do mnie: patrz, leci jakaś kula i się obraca. Wyskoczyłem na ganek drugiego piętra mojego domu. Zobaczyłem w dali, na północy, oddalającą się dużą, świecąca kulę, wielkości słońca, albo księżyca. […] Była podobna do jaskrawego słońca we mgle. Posuwała się w linii prostej daleko od nas.[16]

Iwan Uwarow (dyrektor muzeum w mieście Iwdel):

W górach, w czasie huraganu można usłyszeć różne straszne dźwięki, podobne do wycia zwierząt, krzyków, jęków ludzi itp. Można się ich bardzo przestraszyć. Dźwięki tworzy wiatr wiejący przez otwory, znajdujące się w niektórych skałach.[17]

Artemij Gobruszin (pracownik milicji miasta Iwdel, o szamanie Mansów):

Kurikowa zapytano: jak mogli zginać turyści? Powiedział, że w okolicach świętej góry (nie wyjaśnił, gdzie ona się znajduje) mieszka 5 osób. Żyją jak dzikusy, nie zadają się ani z Mansami, ani z Rosjanami. Nigdy nie przychodzą do Iwdela. To oni mogli zabić turystów za to, że weszli na teren świętej góry lub upolowali ich jelenie i łosie. Kiedyś Kurikow widział tych dzikusów, ale to było kilka lat temu.[18]

Moisej Akselrod (przyjaciel Diatłowa, brał udział w poszukiwaniach):

W czasie posiedzenia sztabu poszukiwawczego rzucała się w oczy jego niekompetencja […] dotyczyła turystyki, a w szczególności organizacji poszukiwań. […] Jestem głęboko przekonany, że nic i nikt wewnątrz namiotu nie mógł wzbudzić w turystach panicznego przerażenia. Do ucieczki zmusiły ich siły zewnętrzne. Kiedy turyści śpią, namiot jest zamknięty. To mogło być zatem jaskrawe światło albo bardzo silny dźwięk lub jedno i drugie jednocześnie.[19]

Aleksiej Kriwniszczenko (ojciec Jurija, który zginął na Przełęczy):

9 marca 1959 roku, po pogrzebie syna, do mojego domu na obiad przyszli studenci. […] Wśród nich znajdowali się turyści, którzy pod koniec stycznia i na początku lutego byli na wyprawie, nieco na południe od góry Otorten. […] Opowiadali, że pierwszego lutego wieczorem poraziło ich, widoczne na północ od obozu, niezwykle jaskrawe światło rakiety, albo innego obiektu. Światło było tak silne, że jedna z grup, będąca już w namiocie i przygotowująca się do spania, wystraszyła się, opuściła namiot i obserwowała to zjawisko. Po pewnym czasie usłyszeli dźwięk, podobny do dalekiego, silnego uderzenia pioruna.[20]

Borys Wozrożdziennyj (specjalista ds. medycyny sądowej, który przeprowadzał sekcje zwłok ofiar):

We wniosku wskazano, że obrażenie głowy Nikołaja Thibeaux-Brignolle mogło nastąpić w wyniku rzutu, upadku, albo odrzucenia ciała. Nie sądzę, aby mogły być wynikiem upadku z wysokości jego wzrostu, gdyby się pośliznął i uderzył głową. Szerokie, wciśnięte, wieloelementowe i bardzo głębokie załamanie czaszki i podstawy czaszki może być np. spowodowane odrzutem w samochodzie, poruszającym się z dużą szybkością, albo innym urazem w transporcie. […] Uważam, że charakter urazów u Dubininy i Zołotariowa (to jest: liczne załamania żeber – u Dubininy dwustronne i symetryczne, u Zołotariowa jednostronne; jak również krwotok w mięśniu sercowym u Dubininy, oraz krwotok w opłucnej u Zołotariewa), świadczą o tym, że urazy wystąpiły za życia i były rezultatem oddziaływania dużej siły, w przybliżeniu takiej, która była zastosowana w przypadku Nikołaja Thibeaux-Brignolle. Takie obrażenia, bez naruszenia tkanek miękkich klatki piersiowej, są bardzo podobne do urazów powstających przy powietrznej fali detonacyjnej.[21]

Aleksander Dubinin (ojciec Ludmiły, która zginęła na Przełęczy):

Jeśli pocisk zboczył z toru i nie trafił na wyznaczony poligon to moim zdaniem resort, który go wystrzelił, powinien wysłać wywiad powietrzny na miejsce upadku lub awarii, dla wyjaśnienia powstałych szkód i udzielenia prawdopodobnie potrzebnej pomocy. Jeśli tego nie zrobiono, to świadczy o bezdusznym stosunku pracowników Ministerstwa Obrony do ratowania życia ludzi, którymi mogli być turyści lub myśliwi.[22]

Okładka akt śledczych

Poruszony w zeznaniach świadków wątek ognistych kul, który aż się prosi o komentarz, zostanie omówiony szerzej w kolejnych odcinkach. Tymczasem pozwól Czytelniku, iż zapoznam Cię z kilkoma ważnymi datami:

  • 8 stycznia, czwartek, 24 dni przed tragedią – Miejska Komisja Tras Turystycznych w Swierdłowsku (dzisiejszym Jekaterynburgu) zatwierdziła projekt wyprawy, złożony przez Igora Diatłowa – studenta Politechniki Uralskiej.[23] Turyści otrzymali 1100 rubli dofinansowania od Klubu Sportowego, działającego przy uczelni. Komisja nie zwróciła uwagi na braki w dokumentacji. Diatłow nie przedstawił szczegółowego planu trasy, kopii mapy oraz nie opisał metod, dzięki którym zadba o bezpieczeństwo grupy na trasie i wezwie pomoc, w razie wypadku. Zatwierdzenie projektu było niezgodne z prawem[24] i naruszyło: „Uchwałę o zasadach organizacji, obowiązkach organizatorów, kierowników i uczestników wypraw turystycznych” oraz „Uchwałę o pracy Komisji Tras Turystycznych”, obowiązujące w ZSRR od 1957 roku.
  • 23 stycznia 1959 roku, piątek, 9 dni przed tragedią – trzy ekipy turystyczne wyprawiające się na Ural, wyjechały pociągiem ze Swierdłowska. Wśród nich była grupa kierowana przez Igora Diatłowa. Turyści planowali pokonać około 300 km i zdobyć dwa szczyty Północnego Uralu: Górę Otorten i Ojka – Czakur.[25] Zgodnie z obowiązującą w ZSRR klasyfikacją wyprawa zaliczała się do trzeciego (najwyższego) stopnia trudności.
  • Noc z 1 na 2 lutego 1959 roku – prawdopodobna data tragedii.
  • 12 lutego – grupa Diatłowa powinna wrócić do miejscowości Wiżaj i nadać telegram do Klubu Sportowego na Politechnice Uralskiej.[26]
  • 15 lutego – grupa powinna wrócić do Swierdłowska.
  • 21 lutego – cywile, chcący pomóc w poszukiwaniach zaginionych turystów, zgromadzili się w Sekcji Turystycznej Politechniki Uralskiej.
  • 23 lutego – ze Swierdłowska do miasta Iwdel samolotem przewieziono ekipy poszukiwawcze.[27]
  • 26 lutego, około 15:00 – Borys Słobcow, Michaił Szarawin (studenci Politechniki) oraz Iwan Paszin (50-letni leśnik) zauważyli na śniegu dużą, ciemną plamę, w której rozpoznali namiot turystów.[28]
  • 27 lutego, rano – poszukiwacze znaleźli pod cedrem zwłoki Jurija Doroszenki i Jurija Kriwoniszczenki.[29] Zgodnie z prawem, obowiązującym w 1959 roku w ZSRR, w dniu znalezienia zwłok powinno rozpocząć się dochodzenie o charakterze kryminalnym. Sporządzenie protokołu rozpoczęcia śledztwa oraz jego prowadzenie należało do obowiązków prokuratury rejonowej, odpowiedzialnej za wydarzenia na danym terenie.
  • 28 maja  – prokurator Lew Nikiticz Iwanow zamknął śledztwo.[30]

A teraz przyjrzyj się okładce akt śledczych. Czy coś Cię w niej zdziwiło?

Znajomość rosyjskiego nie jest potrzebna do tego odkrycia.

Przełęcz Diatłowa - okładka akt

Fot. 1 Okładka pierwszego tomu akt śledczych.

Śledztwo rozpoczęło się 6 lutego, kiedy nie tylko nikt nie wiedział o śmierci grupy Diatłowa, ale nawet nikt nie niepokoił się o ich losy. Nie ma mowy o pomyłce. Ta data powtarza się wielokrotnie. 6 lutego zeznawał również pierwszy świadek.

Przełęcz Diatłowa - akta śledcze

Fot. 2 Karta tytułowa pierwszego tomu akt śledczych. Datę rozpoczęcia śledztwa zapisano jako: „6.II.1959 r.” (Fragment zaznaczony czerwonym kolorem).

Przełęcz Diatłowa - akta śledcze

Fot. 3 Strona 48 z pierwszego tomu akt, zawierająca protokół przesłuchania świadka, które odbyło się 6 lutego (fragment z datą zaznaczony czerwonym kolorem).

 6 lutego 1959 roku

Świadkiem przesłuchanym 6 lutego 1959 roku był Wasilij Popow, zamieszkały w miejscowości Wiżaj, urodzony w 1908 roku, niekarany członek partii. Ukończył 4 klasy szkoły podstawowej. Pracował na stanowisku kierownika oddziału służby leśnej w Wiżaju. Zeznał co następuje:

W drugiej połowie stycznia 1959 roku widziałem w Wiżaju dwie grupy turystów. Kierowały się w stronę grzbietu uralskiego. Osobiście z nimi nie rozmawiałem. Na początku lutego w Wiżaju wiały silne wiatry. Wiatr podrywał masy śniegu i tworzył zaspy. Opadów praktycznie nie było, ale drogi zostały zasypane. Mieszkam w Wiżaju od 1951 roku i nie pamiętam tak silnych wiatrów, jak te z początku lutego. Protokół zapisałem własnoręcznie. Wszystko się w nim zgadza, co potwierdzam moim podpisem. Popow.[31]

Co ciekawe: protokołu nie spisano na standardowym druku, używanym przez lokalną prokuraturę, lecz na formatce dokumentu opatrzonego nagłówkiem „Ministerstwo Spraw Wewnętrznych”.

Przełęcz Diatłowa - akta śledcze

Fot. 4 Standardowy druk używany przez prokuraturę rejonową i obwodową do zapisu protokołu przesłuchania świadka (na przykładzie przesłuchania Michaiła Driachłycha z 5 marca 1959 roku). Druk nie zawiera nagłówka „Ministerstwo Spraw Wewnętrznych”, lecz rubrykę do wpisania sygnatury akt. Jak widać – pustą, ponieważ sprawie kryminalnej „o śmierci turystów w rejonie góry Otorten” nigdy jej nie nadano.

Przełęcz Diatłowa - akta śledcze

Fot. 5 Drugi przykład standardowego druku prokuratury rejonowej. Protokół przesłuchania świadka Nikity Bachtijarowa (Mansa z rodu podejrzanego o zabójstwo turystów), z dnia 10 marca 1959.

____

© Alice Lugen. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Proszę o wskazanie autora i źródła przy korzystaniu z prawa cytatu.

  • Konsultacja z zakresu regulacji prawnych ZSRR – Andriej Radczin.
  • Konsultacja z zakresu medycyny sądowej – VOTUM.
  • Tłumaczenie materiału źródłowego i odczytanie rękopisów – Alice Lugen.

Zdjęcia użyte na stronie pochodzą ze zbiorów autorki lub Fundacji Pamięci Grupy Diatłowa, prowadzonej przez Jurija Kuncewicza, z siedzibą w Jekaterynburgu i nie mogą być upowszechniane bez pisemnej zgody autorki lub Fundacji.

Materiał źródłowy: Уголовное дело о гибели туристов в районе горы Отортен.

Oryginał do wglądu: Государственный Архив СО, Екатеринбург.

____

Źródła cytatów:

[1] Допрос свидетеля Темпалова В. И., Удобное Дело, Том 1, 309 – 312

[2] Дополнительный допрос Масленникова, Удобное Дело, Том 1, 295 – 297

[3] Допрос свидетеля Лебедева В. Л., Удобное Дело, Том 1, 313 – 315

[4] Допрос свидетеля Колеватовой, Удобное Дело, Том 1, 270 – 272

[5] Допрос свидетеля Юдина Ю. Е., Удобное Дело, Том 1, 293 – 294

[6] Допрос свидетеля Темпалова В. И., Удобное Дело, Том 1, 309 – 312

[7] Протокол допроса свидетеля Пашина И. В., Удобное Дело, Том 1, 49 – 50

[8] Протокол допроса свидетеля Дряхлых, Удобное Дело, Том 1, 40 – 41

[9] Допрос свидетеля Аксельрода М. А., Удобное Дело, Том 1, 316 – 329

[10] Протокол допроса свидетеля Чеглакова, Удобное Дело, Том 1, 44 – 45

[11] Допрос свидетеля Кривонищенко, Удобное Дело, Том 1, 273 – 274

[12] Допрос свидетеля Слобцова, Удобное Дело, Том 1, 298 – 300

[13] Допрос свидетеля Колеватовой, Удобное Дело, Том 1, 270 – 272

[14] Допрос свидетеля Савкина, Удобное Дело, Том 1, 264

[15] Допрос свидетеля Анисимова, Удобное Дело, Том 1, 267

[16] Допрос свидетеля Скорых Г. И., Удобное Дело, Том 1, 378 – 380

[17] Протокол допроса свидетеля Уварова И. В., Удобное Дело, Том 1, 60 – 61

[18] Допрос свидетеля Горбушина, Удобное Дело, Том 1, 228 – 229

[19] Допрос свидетеля Аксельрода М. А., Удобное Дело, Том 1, 316 – 329

[20] Допрос свидетеля Кривонищенко, Удобное Дело, Том 1, 273 – 274

[21] Допрос эксперта Возрожденного, Удобное Дело, Том 1,  381 – 383

[22] Допрос свидетеля Дубинина А. Н., Удобное Дело, Том 1, 284 – 287

[23] Информация о походе гр. Дятлова, Удобное Дело, Том 1, 32 – 35

[24] Допрос свидетеля Слободина В. М., Удобное Дело, Том 1, 275 – 281

[25] Информация о походе гр. Дятлова, Удобное Дело, Том 1, 32 – 35; Проект похода гр. туристов Дятлова, Удобное Дело, Том 1, 199 – 208

[26] Информация о походе гр. Дятлова, Удобное Дело, Том 1, 32 – 35

[27] Информация об организации поисков, Удобное Дело, Том 1, 36 – 39

[28] Допрос свидетеля Слобцова, Удобное Дело, Том 1, 298 – 300

[29] Протокол осмотра места происшествия, Удобное Дело, Том 1, 3 – 6

[30] Постановление о прекращ. Дела, Удобное Дело, Том 1, 384 – 387

[31] Протокол допроса свидетеля Попова В. М., Удобное Дело, Том 1, 48