Tajemnicze zdjęcia i zimny prysznic

Diatłowcy dysponowali pięcioma aparatami typu „Zorki” oraz kilkoma dodatkowymi kliszami fotograficznymi. W czasie wyprawy wykonali ponad setkę zdjęć. Niektóre z nich są stosunkowo często publikowane przez badaczy tragedii, jako niezbite dowody na rzeczy lub fakty, wobec których nauka jest, najdelikatniej mówiąc, ostrożna. Fotografiom tym warto przyjrzeć się bliżej, aby móc wyrobić sobie własny pogląd o kilku spektakularnych hipotezach.

Aparaty fotograficzne w grupie Igora Diatłowa

Wedle akt śledczych w namiocie turystów znaleziono aparaty należące do: Jurija Kriwoniszczenki[1], Rustema Słobodzina i Siemiona Zołotariowa[2]. Ten ostatni odesłano, wraz z innymi rzeczami Siemiona, do jego matki[3]. Aparat fotograficzny miał również Igor Diatłow. Choć wykonane z niego zdjęcia zostały dołączone do dokumentacji, w żadnym protokole śledczy nie wspomnieli o jego znalezieniu.

4 maja 1959 w głębi lasu odkryto zwłoki czterech ofiar tragedii. Siemion Zołotariow miał zawieszony na szyi piąty aparat fotograficzny[4]. Nie udało się wywołać z niego zdjęć. Zdaniem śledczych klisza została uszkodzona przez wodę. Krewna Nikołaja Thibeaux-Brignolle twierdzi, że Nikołaj zabrał aparat fotograficzny na wyprawę, którego prokuratura nie wydała rodzinie zmarłego[5]. Najprawdopodobniej to on znajdował się na szyi Siemiona.

Reasumując grupa Diatłowa dysponowała następującymi aparatami fotograficznymi:[6]

  • Aparat Zorki o numerze seryjnym 488747, należący do Jurija Kriwoniszczenki, zawierający 33 kadry.
  • Aparat Zorki o numerze seryjnym 55149239, należący do Siemiona Zołotariowa – 27 kadrów.
  • Aparat Zorki o numerze seryjnym 486963 należący do Rustema Słobodzina – 27 kadrów.
  • Aparat Zorki o numerze seryjnym 55242643 należący do Igora Diatłowa – liczba kadrów nie została podana w aktach śledczych.
  • Piąty aparat, który w chwili śmierci miał na szyi Siemion Zołotariowa, najprawdopodobniej należący do Nikołaja Thibeaux-Brignolle.

Ponadto niektórzy mieli własne klisze i korzystali z aparatów fotograficznych kolegów. Zdjęcia w czasie wyprawy wykonywały różne osoby, a nie tylko właściciel aparatu.

Tragedia na Przełęczy Diatłowa - Zinajda Powyżej: fotografia wykonana w czasie wyprawy Igora Diatłowa. Przedstawia Zinę, robiącą zdjęcie cudzym aparatem.

Tragedia na Przełęczy Diatłowa Powyżej: Luda Dubinina z aparatem fotograficznym na szyi. Z tyłu stoją: Rustem i Nikołaj. Przed grupą klęczy Zina. Można przypuszczać, że Ludmiła (choć nie miała własnego aparatu) wykonała wiele zdjęć w czasie tragicznej wyprawy. Pasjonowała się turystyką[7] i na poprzednich wypraw często fotografowała przyrodę. Jej znajomi wspominali, że lubiła robić zdjęcia i miała do tego talent.

Trzydziesty trzeci kadr

Oto ostatnie zdjęcie wykonane przed tragedią, już po rozbiciu namiotu, z aparatu należącego do Jurija Kriwoniszczenki, znane wśród badaczy tragedii jako trzydziesty trzeci kadr:

Tragedia na Przełęczy Diatłowa - 33 kadr

Wzbudza wiele emocji i doczekało się licznych interpretacji, takich jak: ogniste kule na niebie, mężczyzna świecący latarkami w namiot, meteoryt, wybuch na uralskim poligonie, UFO, rakieta wystrzelona z Kosmodromu Bajkonur itp. Jeden z badaczy poświęcił dwa lata na analizę powyższej fotografii, powiększonej do rozmiarów pikseli.

Faktycznie zdjęcie nie ma żadnego związku z tragedią. W aktach odnotowano bowiem, iż w aparacie fotograficznym o numerze seryjnym 488747 uszkodził się obiektyw, co spowodowało, że ostatnia fotografia po prostu nie wyszła. Nie jest to jedyne uszkodzone zdjęcie, wykonane w czasie wyprawy. Poniżej znajduje się kilka innych przykładów (dwa ostatnie pochodzą z aparatu o numerze seryjnym 486963 należący do Rustema Słobodzina):

Tragedia na Przełęczy DiatłowaPowyżej: Przykłady uszkodzonych fotografii z aparatów Diatłowców.

Co znalazł Mike Libecki?

Kolejna, kontrowersyjna fotografia została zaprezentowana światu przez badacza tragedii nazwiskiem Mike Libecki, który w filmie Zagadka rosyjskiego Yeti, upowszechnionym przez (o, ironio) kanał Discovery, zajmował się tropieniem i łapaniem Yeti:

Tragedia na Przełęczy Diatłowa - Rustem

Podróżnik stał na stanowisku, iż to właśnie Yeti zabił Diatłowców, na dowód czego przytoczył pięć argumentów:

  1. Powyższe zdjęcie, przedstawiające najprawdopodobniej Rustema Słobodzina lub kogoś w jego kurtce. Mike twierdził, że istota była wyższa od przeciętnego człowieka i  mierzyła 2,4 m wzrostu, choć na zdjęciu brakuje jakiegokolwiek punktu odniesienia.
  2. Fotografie śladów Yeti, znajdujące się w swierdłowskim archiwum. Faktycznie są to fotografie śladów zostawionych przez Diatłowców na stoku, wykonane przez prokuratora Wasilija Tiempałowa w dniu 28 lutego 1959 roku[8].
  3. Legendy uralskie, wspominające o Yeti. Tu warto odnotować, że etnolodzy spisali wiele opasłych tomów prac badawczych, poświęconych wierzeniom i kulturze ludów zamieszkujących tereny Uralu. Część legend wynikała z wierzeń religijnych Mansów. Inne powstały na początku XIX wieku i miały związek z odkryciem zasobów złota. Północny Ural przeżywał wówczas  prawdziwy najazd poszukiwaczy cennego kruszcu, podobny do gorączki złota na Alasce. Legendy o niebezpieczeństwach, kryjących się w tajdze, miały w założeniu odstraszyć niechcianą konkurencję. Leżące na trasie wyprawy Igora Diatłow miasto Iwdel w latach trzydziestych XIX wieku stanowiło bazę wypadową poszukiwaczy i zarazem „centrum produkcyjne” strasznych historii o uralskim człowieku śniegu, grasującym dokładnie w tym miejscu, w którym konkurencyjna grupa poszukiwaczy znalazła złoto lub miała nadzieję je znaleźć.
  4. Fakt, iż Ludmiła Dubinina miała wyrwany język, co oczywiście jest nieprawdą. Zwłoki Ludmiły nosiły ślady procesów gnilnych i zaawansowanego rozkładu, ponieważ przez dłuższy czas przebywały w wodzie. Twarz zmarłej ułożona była pod prąd strumienia – stąd liczne ubytki tkanek miękkich, w tym: fragmentu podniebienia, języka, oczu, skóry i tkanek z okolic policzków itp. Określenie „wyrwany język” nigdy nie pojawiło się w protokole sekcji zwłok ani innych dokumentach akt śledczych i jest zwykłym wymysłem twórców filmu.
  5. Rzekomy „dziennik turystów”, gdzie pojawiła się wzmianka o Yeti.

W ostatnim przypadku Mike Libecki miał na myśli humorystyczną notatkę, sporządzoną w wieczór poprzedzający tragedię, w której turyści zapisali zabawne rzeczy, jakie wydarzyły się (lub przyszły im do głowy) danego dnia. Żartowali z flirtu Nikołaja i Ludmiły, nazwaną „kandydatką do nauk miłosnych” oraz z Ziny i Jurija Doroszenki, którzy: „ustanowili nowy rekord świata w zawodach montażu piecyka: 1 godzina, 2 minuty, 27,4 sekundy”. Kolejny zapis dotyczył absurdalnych sań, wymyślonych przez Aleksandra Kolewatowa.

W tym otoczeniu pojawiła się notatka o treści: „w ostatnim czasie w kołach naukowych trwa ożywiona dyskusja na temat istnienia człowieka śniegu. Wedle ostatnich danych ludzie śniegu przebywają na Północnym Uralu, na terenie góry Otorten[9].” Z innych zapisków wiadomo natomiast, że turyści przedzierający się przez sięgające 1,2 m zaspy[10], mieli na myśli samych siebie, a cały wpis był żartem słownym, nieprzetłumaczalnym na angielski, którym posługuje się Mike Libecki. Rosjanie nie używają bowiem terminu „Yeti”, lecz „snieżnyj ciełowiek”, co dosłownie oznacza: człowiek śniegu. Potraktowanie zapisu poważnie wymagałoby analogicznego zakwalifikowania innych notatek, np. rekordu świata w szybkości montowania piecyka, który to zazwyczaj zajmował turystom kilka minut.

Tragedia na Przełęczy Diatłowa - Rustem Powyżej: Poprzedni kadr z tej samej kliszy, na którym znajduje się Rustem Słobodzin. Zdjęcie zaprezentowane w filmie Zagadka rosyjskiego Yeti zostało najprawdopodobniej wykonane niedługo później, kiedy fotograf zdążył już przemieścić się dalej.

Potwór wyłaniający się zza drzewa jest niemalże archetypem przerażenia. Mike Libecki  trafił w dziesiątkę. Jego śmiała wizja oczarowała i „oderwała od ziemi” tłumy ludzi, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. W polskim miesięczniku popularnonaukowym „Świat Wiedzy” znaleźć można artykuł „Tajemnica Góry Umarłych”. Jego autor, ewidentnie zainspirowany precyzyjnymi pomiarami dokonanymi przez Mike’a, wyjaśnia czytelnikom co wyraźnie (sic!) widać na zdjęciu, które faktycznie zrobiono najprawdopodobniej 30 stycznia:

Tragedia na Przełęczy Diatłowa - Świat Wiedzy „Świat Wiedzy” nr 6/2014.

Produkcja Discovery i rzekoma sensacja mogłaby zatem zostać uznana za nieintencjonalnie śmieszną, gdyby nie fakt, że wywołała kilka nieprzyjemnych konsekwencji. Przede wszystkim film wprowadził widzów w błąd, wywołał zamęt i postawił w negatywnym świetle badaczy tragedii na Przełęczy, którzy zostali zamknięci w tej samej szufladce, co „łowca Yeti”. Tymczasem tragedią zajmuje się wielu historyków, specjalistów ds. medycyny sądowej i dziennikarzy, starających się dostarczyć Czytelnikom rzetelny materiał i pracujących z użyciem zupełnie innych metod.

Film postawił w trudnej sytuacji Fundację Pamięci Grupy Diatłowa. W jednej ze scen Mike Libecki odwiedził Jurija Kuncewicza (Prezesa Fundacji) i poprosił o potwierdzenie autentyczności wykorzystanego w produkcji zdjęcia, co Jurij Kuncewicz uczynił. Należy tu jednak odróżnić dwie rzeczy:

  1. Potwierdzenie, że zdjęcie zostało wykonane w czasie wyprawy Diatłowa na podstawie klisz fotograficznych, posiadanych przez Fundację.
  2. Potwierdzenie, że turystów zabił Yeti, a hipoteza Mike’a jest wielce prawdopodobna.

Niestety, w filmie wspomniane sprawy zostały dziwne zatarte.

The Dyatlov Pass Incident

Doświadczenie Fundacji z ekipami telewizyjnymi nie należy do najlepszych również z uwagi na dzieło The Dyatlov Pass Incident (reż. Renny Harlin), którego premiera miała miejsce 28 lutego 2013 roku. Rosyjscy badacze tragedii pokładali w produkcji duże nadzieje. Sądzili, że dzieło (choć z domieszką fabularyzowanego thrilleru) będzie pełnić funckję paradokumentu i przybliży widzom prawdziwe szczegóły dotyczące tragedii. Tymczasem przedstawione w horrorze informacje (dotyczące np. miejsca znalezienia zwłok ofiar, ich obrażeń, prawdopodobnej przyczyny śmierci i wniosków z akt śledczych) mocno odbiegają od faktów.

Dyatlov Pass Incident

Dyatlov Pass IncidentPowyżej: ekipa filmowa The Dyatlov Pass Incident przy pracy.

Sporo niesnasek w Rosji wywołał również zabieg fabularny scenarzysty Vikram’a Weet’a, który ulokował Jurija Judina w szpitalu psychiatrycznym. Jedyny ocalały z tragicznej wyprawy zmarł dwa miesiące po premierze filmu[11].  Wcześniej ciężko chorował, a ponieważ nie miał żadnych krewnych, Fundacja Pamięci Grupy Diatłowa zbierała pieniądze na sfinansowanie jego operacji. Niefortunny zbieg okoliczności wywołał lawinę krytycznych komentarzy, które przypieczętowały negatywny odbiór filmu.

Należy wyraźnie podkreślić, iż The Dyatlov Pass Incident nigdy nie został w Rosji zakwalifikowany do dzieł fabularnych, luźno inspirowanych prawdziwym wydarzeniem. Internauci traktowali film niczym dokument i oceniali go w kategoriach charakterystycznych dla tego typu utworu.

Granicę między filmową fikcją a rzeczywistością zatarła również makabryczna moda, która przewinęła się przez serwisy społecznościowe turystów zwiedzających Przełęcz Diatłowa, zupełnie nieświadomie zapoczątkowana przez ekipę filmową. Było to fotografowanie się na miejscu tragedii w pozycji podobnej do znalezionych zwłok turystów. Oczywiście wspomniane zjawisko nie było intencją twórców filmu, niemniej jego konsekwencje boleśnie odczuli krewni i znajomi Diatłowców.

Dyatlov Pass Incident

Dyatlov Pass IncidentPowyżej: aktorzy filmu The Dyatlov Pass Incident, którzy wcielili się w rolę turystów z grupy Diatłowa.

Przełęcz Diatłowa i osobliwa turystyka

Film Zagadka rosyjskiego Yeti przyciągnął na Przełęcz Diatłowa tłumy zagranicznych turystów. Podróżni pragnęli na własne oczy zobaczyć miejsca, w których Mike Libecki tropił Yeti, kompletnie ignorując fakt, że wspomniane sceny kręcono w kanadyjskich lasach. Zasadniczo nie ma w tym nic złego, gdyż ludność obwodu swierdłowskiego (mieszkająca poza głównymi miastami) nie należy do najbogatszych, a rozwój turystyki generuje przychody i tworzy miejsca pracy.

Problem pojawił się, kiedy w okolicy Przełęczy doszło do poważnych wypadków. W stycznia 2016 roku[12] około 20 km od Góry Otorten znaleziono zwłoki mężczyzny, który zmarł z wychłodzenia w namiocie[13]. Ofiarą okazał się Oleg Borodin, urodzony w Kazachstanie[14]. Zjawisko, które doczekało się już określenia „turystyka Diatłowcowa”, wywołało również szereg pomniejszych wypadków wymagających interwencji ratowników, związanych z ewakuacją chorych turystów, odmrożeniami, transportem rannych do szpitala, amputacjami odmrożonych palców, podnoszeniem alarmu przez firmy turystyczne lub krewnych osób, które zaginęły w zimowej tajdze.

Tu warto nadmienić, że letnia wyprawa na Przełęcz Diatłowa nie wymaga praktycznie żadnych umiejętności. Góra, na której doszło do tragedii, jest niewielka, o  łagodnym nachylaniu zbocza  i nawet dziecko jest w stanie wejść na szczyt. Jednak zimą, ta niewielka górka, jak również cała okolica uralskiej tajgi, stają się śmiertelnymi pułapkami. Grubość pokrywy śnieżnej dochodzi nawet do 1,5 metra. Teren znany jest z bardzo silnych wiatrów, zmiennej pogody, uciążliwych śnieżyc. Choć w ciągu dnia temperatura jest dodatnia, nocami mróz dochodzi nawet do 30 stopni.

Przedzieranie się przez zaspy to wyczerpujące fizycznie zajęcie i dla osoby nieprzygotowanej do tego typu wysiłku może okazać się po prostu ponad siły. Turyści, którzy koniecznie chcieli odwiedzić zimą Przełęcz Diatłowa, często byli zaskoczeni trudnymi warunkami. Nie mieli wiedzy o górach. Nie zabrali potrzebnych rzeczy. Myśleli, że Diatłowcy przejechali całą trasę na nartach (co nie jest prawdą). Oglądali zdjęcia okolicy wykonane latem i nie zdawali sobie sprawy z czekających ich problemów. Część ratowników zaczęła buntować się przeciwko podejmowaniu akcji z błahych powodów („tu jest zimno”, „tu jest ciemno”). Poskutkowało to atakami na służby ratunkowe, które rzekomo nie udzieliły pomocy zagranicznym turystom w sytuacji zagrożenia życia i obraziły wzywającego helikopter słowami „skończony idiota”.

Lokalne władze, poruszone liczbą interwencji ratowników, kosztami akcji z użyciem helikoptera oraz znalezieniem zwłok Olega Borodina, 19 stycznia 2016 roku zamknęły teren dla pieszych turystów[15]. Na miejsce tragedii można było dostać się jedynie helikopterem[16]. Choć decyzja miała na celu ochronić kolejne nierozważne osoby przed wypadkami, a być może i śmiercią, decyzja władz spotkała się z lawiną krytyki i oburzenia. Miłośnicy filmu Zagadka rosyjskiego Yeti szukali w niej drugiego dna, mającego rzekomo związek z chęcią ukrycia obecności Yeti na Uralu. Tym samym zakaz stał się kolejnym argumentem potwierdzającym teorię, przedstawioną w filmie Discovery, a na linii Przełęcz Diatłowa – tania sensacja, wytworzyło się swoiste perpetuum mobile.

Pikanterii dodawał fakt, że mieszkańcy osad leżących na drodze do tajgi, zaczęli odradzać turystom wycieczki na Przełęcz. Częściowo wynikało to ze zwykłej troski o nierozważnych podróżnych, a częściowo z chęci uniknięcia potencjalnych kłopotów (np. współodpowiedzialności za śmierć lub zaginięcie danej osoby), na wypadek kolejnego incydentu i dochodzenia prokuratury. Osoby nieznające przyczyn takiego zachowania autochtonów zakładały, że ma to wymiar magiczny.

Najtańsza, siedmiodniowa wycieczka z Jekaterynburga na Przełęcz Diatłowa kosztuje około 900 zł. Minimalny wiek uczestnika to 16 lat. Większość wycieczek odbywa się od czerwca do września. Zimą na Przełęcz można dostać się helikopterem. Ceny należy ustalać indywidualnie. Godzina lotu to minimum 2500 zł. Ceny maleją wraz z powstaniem kolejnych firm turystycznych. Ich właściciele zacierają ręce. Badacze tragedii załamują. Nie pozostawiają na turystach suchej nitki. Nie chcą, aby ich wypowiedzi zostały podpisane imieniem i nazwiskiem. Anonimowo mówią mi:

Nie jesteśmy uprzedzeni do zagranicznych turystów. Irytuje nas to, że się zachowują jak dzikusy. Zabierają „na pamiątkę” zdjęcia ofiar ze skrzynki, którą ustawiono pod skałą. Wyrywają kartki z zeszytu pamiątkowego. Ukradli nawet święty obrazek Bogurodzicy z Dzieciątkiem! Modliliśmy się przy nim za dusze Diatłowców…  Poza tym turyści wrzeszczą, biegają, śpiewają, a nawet odpalają petardy. Dla nas Przełęcz jest jak cmentarz i wymaga godnego zachowania.

Co będzie tym razem?

Na początku maja 2017 roku ekipa filmowa kanału Discovery odwiedziła Jekaterynburg w poszukiwaniu materiałów do kolejnego filmu[17], co zajęło jej dokładnie jeden dzień. Odwiedziła mieszkanie Jurija Kuncewicza, stanowiące zarazem siedzibę Fundacji Pamięci Grupy Diatłowa. W komentarzu udzielonym prasie Kuncewicz opowiedział o tym w słowach:

Ekipa przyjechała do mnie z gotowym scenariuszem, spisanym na siedemnastu stronach. Zadała kilka pobieżnych pytań. Odpowiedziałem najlepiej jak mogłem, ale zrozumiałem, że zarówno tłumaczka, jak i sam reportem, są zupełnie niezaznajomieni ze szczegółami tragedii[18].

Data premiery filmu nie jest na razie znana. Prawdopodobnie będzie nosić tytuł: „Zaginieni”.

_____

© Alice Lugen. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Proszę o wskazanie autora i źródła przy korzystaniu z prawa cytatu.

Zdjęcia oznaczone logotypem serwisu diatlow.pl pochodzą ze zbiorów autorki lub Fundacji Pamięci Grupy Diatłowa, prowadzonej przez Jurija Kuncewicza, z siedzibą w Jekaterynburgu i nie mogą być upowszechniane bez pisemnej zgody autorki lub Fundacji.

Materiał źródłowy (dotyczący aparatów fotograficznych Diatłowców): Уголовное дело о гибели туристов в районе горы Отортен.

Oryginał do wglądu: Государственный Архив СО, Екатеринбург.

W artykule wykorzystano cytat Jurija Kuncewicza, będący komentarzem udzielonym Irinie Oszirkowej. Prawa autorskie do materiału: Российская Газета.

_____

 Źródła:

[1] Протокол осмотра вещей, обнар. на мест происшествия, Удобное Дело, Том 1, 11 – 20. Протоколы опознания вещей, Удобное Дело, Том 1, 233 – 257

[2] Протокол осмотра вещей, обнар. на мест происшествия, Удобное Дело, Том 1, 11 – 20,. Протоколы опознания вещей, Удобное Дело, Том 1, 233 – 257

[3] Расписка Золотаревой, Удобное Дело, Том 1, 258 – 259

[4] Протокол осмотра места обнаружения трупов, Удобное Дело, Том 1,  341 – 343

[5] Почему власти скрыли причину смерти Перевал Дятлова, КП ТВ Video, 2013

[6] Уголовное дело о гибели туристов в районе горы Отортен, 1959

[7] Текст беседы „ЦЕНТРа гражданского расследования трагедии Дятловцев” (НАВИГ, АЛАТАО),  с Дубининым Игорем Александровичем по делу Дятловцев, 07.08.2008

[8] Допрос свидетеля Темпалова В. И., Удобное Дело, Том 1, 309 – 312

[9] Копия боевого листка группы туристов, Удобное Дело, Том 1, 31

[10] Копия дневника группы Дятлова, Удобное Дело, Том 1, 21 – 28

[11] Кезина Д. Умер последний дятловец, Российская Газета, 28.04.2013

[12] Мужчина, чье тело нашли на перевале Дятлова, погиб недавно, МК. Российский Региональный Еженедельник, 11.01.2016

[13] Мужчина, скончавшийся на перевале Дятлова, умер в палатке, РЕН ТВ, 13.01.2016

[14] Перевал Дятлова закрыли для пеших туристов, NEWSru.com, 19.01.2016

[15] Туристам закрыли пеший маршрут на Маньпупунер, куда ходят через перевал Дятлова, Европейско-Азиатские новости, 19.01.2016

[16] Только на вертолете? Туристам запретили ходить через перевал Дятлова, Ura.ru, 19.01.2016

[17] Дискавери снимает в Екатеринбурге фильм о перевале Дятлова, Inburg.ru, 04.05.2018

[18] И. Ошуркова Discovery снимет фильм про перевал Дятлова и челябинский метеорит,  Российская Газета, 04.05.2017